9.14.2011

NieSkuteczny e-marketing, czyli brzydka konkurencja

Skuteczny e-marketing to nazwa bloga Mirka Połyniaka, jednego z wszechobecnych profesjonalistów zajmujących się kampaniami w Internecie. Mirek wziął dziś pod buty kampanię wizerunkową PKP Intercity "Pociąg do miejsc" przygotowaną przez agencję LSCG. Za część interaktywną odpowiada K2 (disclaimer: dawno temu współpracowałem z tą agencją), media kupił Equinox.

Nie znam osobiście ani p. Połyniaka (który krytykuje), ani  p. Szwajkowskiego (który wygrał przetarg na kampanię). Nie wiem czy oni są dobrzy w tym co robią, ani który jest lepszy.
Jednak od czasu pamiętnej akcji z KFC, dawno nie widziałem tak chamskich zagrywek konkurencji. Połyniak do spółki z Jackiem Gadzinowskim bezczelnie spamują wall klienta innej agencji.



Oczywiście, powodem nie jest wcale fakt, że to nie oni wygrali przetarg. Chodzi o jakośc usług PKP Intercity. Wierzycie w to? Ja raczej nie. Połyniak zarzuca PKP Intercity, że wydała na kampanię za dużo - całosc budżetu to 1,5 mln złotych. Faktycznie, za stronę na Facebooku to sporo. Tylko, że jak można łatwo sprawdzić w press releasie, w budżecie tym mieści się nieco więcej - kampanie odsłonowe, outdoor, i ATL (radio i prasa).

1,5 miliona złotych w populistycznym tekście Połyniaka urasta do ogromnej kwoty, która mogła by być przeznaczona na nowe pociągi, remonty, Bóg jeden wie co jeszcze. W rzeczywistości dla spółki kolejowej to bardzo mało - jeden pociąg Elf z bydgoskiej firmy PESA to koszt 6 mln złotych. Modernizacja jednego wagonu RE kosztuje ok 1,8 mln złotych. Zwykłe naprawy 113 wagonów kosztują IC 24 mln złotych...

Kampania PKP IC nie jest zresztą niczym złym, wręcz przeciwnie. Jakby na to nie patrzeć, jest to krok w kierunku klientów. Na dodatek niezbyt łatwym, bo polska kolej ma wielu niezadowolonych klientów, którzy chętnie o tym napiszą.
Czy można z tym polemizować? Jasne. Jednak przeszkadzanie konkurentom w pracy jest zwykłym buractwem. Moim zdaniem świadczy też o bardzo niskim poziomie profesjonalizmu pp. Połyniaka i Gadzinowskiego.

Podsumowując, chętniej kupię bilet na pociąg Intercity, niż cokolwiek od wyżej wymienionych.

EDIT: Wiewiórki doniosły, że Pan Mirosław ma też inne osiągnięcia. No cóż, pozostaje przeprosić czytelników za jakość dyskusji poniżej.