9.25.2011

Dziennikarka zamordowana za wpisy w Internecie

W meksykańskim mieście Nuevo Laredo, słynący z brutalności gang Zetas porwał, torturował, a na końcu ściął głowę dziennikarki Yolandy Ordaz de la Cruz. Nie chodziło o karę za artykuły w gazecie. Zetas ukarali dziennikarkę za jej wpisy na społecznościowej stronie internetowej Nuevo Laredo en vivo. Tam przeszkadzała im bardziej.

Zapewniam, że nie chcesz zobaczyć ostatnich zdjęć Yolandy.

Nie cały tydzień temu ten sam gang w tym samym mieście po brutalnych torturach zamordował dwie inne osoby (25-letniego mężczyznę i 28-letnią kobietę), powodem miała być ich współpraca z blogami ‘Blog del Narco’ i ‘Frontera al Rojo Vivo’.

Te zdjęcia są równie potworne. Zastanów się zanim klikniesz odnośnik.

Free Speech Zone w/ camera
CC by blmurch
To przykre, ale przyzwyczailiśmy się do informacji o zastraszaniu, porwaniach, pobiciach, gwałtach i morderstwach na dziennikarzach. To właściwie codzienność, smutna rzeczywistość na całym świecie. Erytrea, Chiny, Birma, Nepal, Pakistan, Filipiny, Rosja, lista miejsc niebezpiecznych dla pracowników wolnej prasy jest coraz dłuższa. 

Z tym możemy jednak przynajmniej coś zrobić.

Wydarzenia w Nuevo Laredo pokazują, że tradycyjne media nie są już jedynym celem ataków. Teraz wrogiem stali się anonimowi użytkownicy social media. Niestety ich nie chroni przed atakami nic, ani prawo, ani solidarność zawodowa.

Przykra prawda jest taka, że nie tylko Zetas zwalczają dziennikarstwo obywatelskie w mediach społecznościowych. Nowoczesne, demokratyczne rządy zaczęły swoją kampanię zastraszania dużo wcześniej. Pierwsze doświadczyły jej Indymedia. Organizacja obywatelskich dziennikarzy IMC była celem ataków różnych sił policyjnych w USA, Wielkiej Brytanii i we Włoszech. Działo się to w latach 2000-2006. Rządom udało się zniszczyć Indymedia. Ostatecznym ciosem było przyklejenie IMC etykietki antysemitów. Wiadomości z Indymedia nie przebijają się już do mainstreamu.

Dużo lepiej znanym zagrożeniem dla władz były słynne Wikileaks. Bradley Manning jest nadal więziony i torturowany przez amerykańską armię, Julian Assange od lutego 2011 ma ograniczoną wolność poruszania się. W obu wypadkach nie ma wyroku sądowego, a w przypadku Assange'a zarzuty wydają się bardzo słabe, jeśli nie całkiem sfabrykowane. Same Wikileaks są celem kampanii dezinformacji. Obejmują one głośny i nieskuteczny spin-off Daniela Schmitta, oraz zaskakujące "nieporozumienia" z tradycyjnymi mediami.

Odkrywanie prawdy to niebezpieczne zajęcie. Prawda narusza nie tylko interesy bandytów z gangu Zeta. Zagraża też finansistom, politykom, a nawet zwykłym mieszczanom z BKŚ, dokładnie takim jak ja. Mimo to wierzę, że powinniśmy wspierać i chronić wszystkich, którzy odważają się ujawniać zakazaną wiedzę. Znam tylko jeden sposób, żeby to robić - dotację na EFF. Też możesz pomóc, wystarczy kliknąć poniższy przycisk.

Bloggers' Rights at EFF